chcę otrzymywać wiadomości dla osób
profesjonalnie sprawujących opiekę nad kobietą w ciąży, podczas porodu i w połogu.





Partnerzy i sponsorzy:


Dla młodych kobiet to historia, ale warto to wiedzieć, żeby docenić to, co w chwili obecnej możemy zaoferować naszym rodzącym.

Jestem lekarzem, specjalistą ginekologii i położnictwa. Od 1983 roku pracuję do chwili obecnej w szpitalu, w którym rodzi się rocznie ok. 2000 dziewczynek i chłopców.

Piszę o roku rozpoczęcia mojej pracy dlatego, ponieważ położnictwo tamtych lat różniło się znacznie od chwili obecnej. Mamy, które rodziły dzieci do roku ok. 1995 powinny to pamiętać.

Dla młodych kobiet to historia, ale warto to wiedzieć, żeby docenić to, co w chwili obecnej możemy zaoferować naszym rodzącym.



Pacjentka w Bloku Porodowym może chodzić, udać się pod prysznic, siedzieć na piłce, klęczeć na materacu i co najważniejsze ma kontakt bezpośredni z bliskimi. Ja to doceniam, ponieważ rodziłam syna w 1978 i oddział położniczy kojarzył mi się z więzieniem. Brak osoby, z którą można porozmawiać jest rzeczą ogromnie stresującą. Cieszę się, że to tylko wspomnienia.

A teraz? Poród aktywny, dostęp do różnych środków znieczulających - leki przeciwbólowe, gaz do wdychania i znieczulenie zewnątrzoponowe. Oczywiście, nie we wszystkich szpitalach jest to możliwe.

Jest jednak sprawa, która jest od zawsze - współpraca osób zaangażowanych w poród - położnej, lekarza i Rodzącej. Nie jestem w stanie pomóc, jeśli uważa ona, że to tylko sprawa personelu. Piszę to, ponieważ nie jest to sprawa odosobniona. My wiemy, że boli, że ma już dość tego wszystkiego, że nie da rady urodzić sama, że więcej rodzić nie będzie, że ...... "chłop" nie musi tak cierpieć. Recepta na udany poród, to akceptacja porodu z jego fizjologią, która chyba się nikomu nie podoba. Poród jest to bardzo ciężka praca, którą musimy WSPÓLNIE pokonać. Szkoda, że w wielu mediach pisze i mówi się wyłącznie o prawach pacjentów. Wg mnie jeśli są prawa to też i obowiązki.

Fundacja Rodzić po ludzku zrobiła wiele, wiele dobrego, nie tylko rodzącym i ich rodzinom, ale również nam lekarzom i położnym. Pamiętam, jak cieszyliśmy się, że będą porody rodzinne, że dziewczyny będą chodziły w swoich ciuchach a ich dzieciaczki będą leżały w kolorowych ubrankach. Pamiętam, że dziewczynka, która urodziła się w naszym pierwszym porodzie rodzinnym miała na imię Wiktoria, a ja miałam tę przyjemność, że uczestniczyłam w tym wydarzeniu.

A dzisiaj? Jest czwartek, godz. 12-ta, dwie godziny temu wróciłam z dyżuru (24 godz). Podsumowanie wczorajszego dnia - osiem porodów w tym 4 w ZOP-e, jedno cc, bo stan po cc. Jestem zmęczona, ale chyba bardziej zadowolona, bo warto było widzieć, jak z cierpiącej rodzącej "robi" się uśmiechnięta kobieta, a jej mąż nie widzi już we mnie dręczyciela jego ukochanej.

Pozdrawiam wszystkich,

m.

 

 

 

sasakawa copy

sasakawa copy

sasakawa copy

jeden procent

konferencje2016.jpg

kobiety mowia www

zorganizuj pokaz filmu zielony

baza porodowek

sasakawa copy

raporty red

iconka zamow publikacje

iconka lektury obowiazkowe